poniedziałek, 16 lutego 2026

Bajka terapeutyczna: „Kiedy Kropka znalazła spokój”

Bajka terapeutyczna: „Kiedy Kropka znalazła spokój”

W pewnym cichym miasteczku mieszkał mały samochodzik o imieniu Kropka. Kropka była szybka, błyszcząca i bardzo wrażliwa. Kiedy coś było za głośne, za szybkie albo za trudne, w jej silniku pojawiało się napięcie. Czuła wtedy, jakby w środku robiło się ciasno, gorąco i zbyt szybko.

Pewnego dnia Kropka jechała przez miasto, a wszystko wokół było bardzo intensywne: ludzie mówili głośno, światła migały, a inne pojazdy trąbiły. Kropka poczuła, że jej silnik zaczyna drżeć.

– O nie… znowu to uczucie – pomyślała. – Chciałabym przestać, ale nie wiem jak.

Wtedy obok niej zatrzymał się Pan Autobus, duży i spokojny.

– Widzę, że jest ci trudno – powiedział łagodnie. – Chcesz, pokażę ci kilka sposobów, które pomagają mi, kiedy czuję napięcie?

Kropka skinęła reflektorkami.

 Sposób 1: „Ciche miejsce”

Pan Autobus zaprowadził Kropkę na mały parking pod drzewem.

– Kiedy czuję, że jest za dużo wszystkiego, szukam cichego miejsca. Takiego, gdzie mogę być sam i nic mnie nie goni.

Kropka rozejrzała się. Było tu spokojnie. Liście poruszały się delikatnie, a powietrze było miękkie.

– To miłe – powiedziała. – Mogę tu chwilę zostać.

Sposób 2: „Miękki oddech”

Pan Autobus usiadł obok.

– Kiedy mój silnik jest zbyt szybki, robię miękki oddech. Powoli wciągam powietrze… i jeszcze wolniej wypuszczam.

Kropka spróbowała. Wdech… Wydech… Jej silnik zrobił się trochę lżejszy.

Sposób 3: „Ciężkie koła”

– Czasem pomaga mi też poczuć swoje koła – powiedział Pan Autobus. – Kiedy stoję mocno na ziemi, czuję się bezpieczniej.

Kropka zatrzymała się, dotknęła oponami trawy. Była miękka i chłodna. To uczucie było przyjemne.

– Czuję, że stoję naprawdę stabilnie – powiedziała.

Sposób 4: „Przyjemny ruch”

– A kiedy napięcie jest bardzo duże – dodał Pan Autobus – pomaga mi powolny, powtarzalny ruch. Nie szybka jazda. Tylko delikatne toczenie się tam i z powrotem.

Kropka spróbowała. Powoli do przodu… Powoli do tyłu… Jej silnik uspokajał się z każdym ruchem.

Sposób 5: „Mój własny rytm”

– Każdy pojazd ma swój rytm – powiedział Pan Autobus. – Kiedy znajdziesz swój, poczujesz spokój.

Kropka zamknęła reflektorki. Wsłuchała się w siebie. Jej rytm był cichy, delikatny, jak małe „mmm…”.

– To mój rytm – powiedziała z dumą. – Mogę go używać, kiedy jest mi trudno.

Kiedy wróciła do miasta, świat nadal był głośny i szybki. Ale Kropka już wiedziała, co robić.

Znalazła ciche miejsce. Zrobiła miękki oddech. Poczuła ciężkie koła. Poruszyła się powoli tam i z powrotem. A potem odnalazła swój rytm.

I nagle… napięcie zaczęło znikać. Nie od razu. Ale wystarczająco, żeby poczuć się bezpiecznie.

Pan Autobus uśmiechnął się.

– Widzisz, Kropko? Spokój to nie coś, co trzeba znaleźć daleko. On jest w tobie. Trzeba tylko wiedzieć, jak do niego wrócić.

Kropka zamrugała reflektorkami. – Teraz już wiem.

Morał

Każdy ma prawo czuć napięcie. A każdy może nauczyć się sposobów, które pomagają wrócić do spokoju. Powoli. Po swojemu. Bez pośpiechu.

„Tutu i Pojazdy, które uczyły się odpoczywać” - bajka dla dzieci z ASD, które mają trudność w odpoczywaniu

 „Tutu i Pojazdy, które uczyły się odpoczywać” 

W dużym, jasnym garażu mieszkały cztery pojazdy: Tomek Traktor, Lusia Lokomotywa, Tiko Terenówka i najmniejszy z nich — Tutu, niebieski samochodzik.

Tutu był szybki. Bardzo szybki. Jeździł, brzęczał, skręcał, trąbił… i nigdy nie potrafił się zatrzymać.

– Tutu, odpocznij chwilkę – prosił Tomek Traktor. Ale Tutu kręcił kółkami jeszcze szybciej. – Nie mogę! Muszę jechać! Muszę! Muszę!

Pewnego dnia Tomek Traktor podjechał do Tutu bardzo powoli. Tak powoli, że aż trawa obok niego delikatnie falowała.

– Wiesz, Tutu… nawet traktory potrzebują przerwy. Kiedy jestem zmęczony, robię długi, spokojny wdech… a potem powolny wydech, jakby wiatr głaskał pola.

Tutu spróbował. Wdech… Wydech… Kółka zwolniły. Na krótką chwilę.

Następnego dnia Lusia Lokomotywa zaprosiła Tutu na tor.

– Lokomotywy też odpoczywają – powiedziała cicho. – Kiedy chcę zwolnić, robię długi, miękki dźwięk, jakby para wypływała z komina: huuuuu… huuuuu…

Tutu spróbował. huuuuu… Powietrze zrobiło się lekkie, a garaż jakby ucichł.

Wieczorem Tiko Terenówka zabrał Tutu na wzgórze. Słońce zachodziło powoli, a świat robił się miękki i pomarańczowy.

– Tutu – powiedział Tiko – czasem odpoczynek to nie zatrzymanie zabawy. To tankowanie spokoju. Kiedy chcę odpocząć, oddycham tak, jakby powietrze było ciepłym światłem: wdech… i powolny wydech… Jeszcze raz. Wdech… i powolny wydech…

Tutu zamknął reflektorki. Poczuł, że jego silnik robi się cieplutki, a kółka miękkie. Po raz pierwszy nie chciał jechać dalej. Chciał… zostać. Chciał… odpocząć.

– Widzisz? – uśmiechnął się Tiko. – Odpoczywanie też jest jazdą. Tylko inną. Cichą. Spokojną. Taką, która daje siłę na jutro.

Tutu wtulił się w miękką trawę. Oddychał powoli. Cichutko. Równo. A garaż, wzgórze i cała okolica szeptały mu do snu:

„Jesteś bezpieczny. Możesz odpocząć.”

Morał

Każdy pojazd — nawet ten najmniejszy i najszybszy — potrzebuje postoju. Odpoczynek to nie przerwa od zabawy, tylko sposób, by mieć siłę na kolejną podróż.

TECHNIKOLUDEK I EMOCJE W RYTMIE TTT

 

W przedszkolu mieszkał robotek, Technikoludek mały,

co uczył dzieci emocji — tych trudnych i tych wspaniałych.

 Gdy ktoś był smutny lub zły, robot mówił:

– T‑t‑t…  zatrzymaj się na chwilkę! (dziecko robi szeroki język za górne zęby i mówi: t‑t‑t)

– Najpierw język szeroko połóż za górne ząbki,

a potem powiedz T! T! T!, jakbyś stukał w klocki. (dziecko powtarza: T! T! T!)

Gdy ktoś się złościł, tupiąc: tup‑tup‑tup, Technikoludek mówił:

– Zróbmy razem TA – TE – TI – TO – TU! (dziecko powtarza sylaby)

A kiedy radość w brzuszku robiła tik‑tik‑tik, robot śmiał się głośno:

– Zróbmy język szeroki, przyklej go tu, wysoko! (dziecko dotyka językiem górnych zębów)

– Emocje są jak kolory — każdy ma swój czas.

Gdy powiesz T‑T‑T, spokój wraca raz‑dwa‑trzy do nas. (dziecko powtarza: t‑t‑t)

A gdy ktoś komuś pomagał, robot świecił jak gwiazda:

– T jak Troska, pamiętaj — ona zawsze się opłaca! (dziecko robi szeroki uśmiech)

I tak w przedszkolu codziennie, wesoło mijał dzień, bo Technikoludek uczył dzieci:

– T jak Troska, T jak Tak, T jak To, że warto być dobrym!

A dzieci powtarzały: TA – TE – TI – TO – TU! (dziecko powtarza sylaby)

Bajka logopedyczna: „Technikoludek i Tajemnica T‑T‑Tęczowej Planety”

Bajka logopedyczna: „Technikoludek i Tajemnica T‑T‑Tęczowej Planety”

W pewnym kolorowym miasteczku mieszkał mały robot o imieniu Technikoludek. Miał srebrne rączki, turkusowe światełka i antenkę, która robiła t‑t‑t za każdym razem, gdy robot się ekscytował.

Pewnego ranka Technikoludek otrzymał ważną wiadomość:

„Na Tęczowej Planecie zniknęła głoska T! Dzieci nie mogą jej znaleźć. Pomóż im!”

Technikoludek aż podskoczył. Jego antenka zapiszczała:

– T‑t‑t! To zadanie dla mnie!

Ćwiczenie 1 – Przygotowanie języka

Technikoludek powiedział:

– Zanim wyruszymy, musimy rozgrzać język. Połóż szeroki język za górne zęby, tak jak ja.

Robot pokazał: „T… T… T…”

Dzieci powtórzyły: „T… T… T…”

Technikoludek ruszył w drogę. Gdy dotarł na Tęczową Planetę, zobaczył, że wszystkie kolory są jakby… cichsze. Trawa nie szeleściła, tęcza nie trzeszczała, a tukan nie potrafił powiedzieć swojego imienia.

– Jestem… ukan – westchnął ptak. – Zgubiłem moje T!

– Spokojnie! – powiedział Technikoludek. – Odzyskamy je. Ale najpierw spróbujmy je wywołać.

Ćwiczenie 2 – Wywoływanie głoski T

Technikoludek stanął prosto i powiedział:

– Połóż język szeroko za górne zęby i zrób krótkie, lekkie t‑t‑t.

Tukan spróbował:

– t‑t‑t!

Dzieci powtórzyły:

– t‑t‑t!

Kolory tęczy lekko zadrżały.

Technikoludek ruszył dalej. Spotkał tam małe, tęczowe stworki – Tuptusie.

Tuptusie chodziły w kółko i mówiły tylko:

– u‑u‑u…

– O nie! – zawołał robot. – Wy też zgubiliście T!

– Tak… – pisnęły Tuptusie. – A bez T nie możemy tup‑tup‑tupać!

– To spróbujmy razem! – zaproponował Technikoludek.

Ćwiczenie 3 – Sylaby z T

Robot uniósł antenkę i powiedział powoli:

– Powtarzajcie za mną: TA – TE – TI – TO – TU

Tuptusie powtórzyły:

– TA – TE – TI – TO – TU!

Dzieci powtórzyły:

– TA – TE – TI – TO – TU!

Nagle ziemia pod nimi zrobiła tup‑tup‑tup, a kolory stały się jaśniejsze.

Technikoludek wiedział, że brakuje już tylko jednego kroku.

Na środku planety stała ogromna, tęczowa skała.

Robot podszedł do niej i powiedział:

– Żeby odzyskać głoskę T, musimy zrobić mocne T!

– Jak? – zapytały Tuptusie.

– Tak! Połóżcie język za górne zęby i powiedzcie T! jakbyście stukali palcem w stół.

Ćwiczenie 4 – Mocne T

Wszyscy razem:

– T! T! T!

Dzieci:

– T! T! T!

Skała pękła, a z jej środka wyleciała ogromna, świetlista litera T.

Unosiła się nad planetą i rozsypywała błyszczące iskierki.

Tukan zawołał:

– Tukan! Jestem znowu Tukan!

Tuptusie zaczęły tup‑tup‑tupać.

A tęcza zabrzmiała radośnie:

– T‑t‑tęcza wróciła

Technikoludek uśmiechnął się szeroko.

– Misja wykonana. Głoska T wróciła tam, gdzie jej miejsce.

Morał

Kiedy ćwiczymy język i mówimy wyraźnie, świat staje się głośniejszy, kolorowy i pełen radości.

 

„Lila, Lulek i Leśne Lustereczko” - bajka logopedyczna

 


„Lila, Lulek i Leśne Lustereczko”

W leśnej dolinie mieszkała Lila, mała, wesoła lama, która codziennie ćwiczyła swój uśmiech.

Najpierw robiła szeroki uśmiech – tak szeroki, że aż liście drżały ze śmiechu.

Potem robiła dzióbek – jakby chciała dmuchnąć na piórko.

A na końcu powtarzała: uśmiech – dzióbek – uśmiech – dzióbek.

Jej najlepszym przyjacielem był Lulek, lemur o długim ogonie. Lulek miał zwyczaj wystawiać język do góry, potem do dołu, a na końcu machać nim w prawo i w lewo, jakby pozdrawiał cały las.

Pewnego ranka Lila znalazła pod liściem małe, lśniące lustereczko.

– Lulku, zobacz! – zawołała. – Coś tu lśni i leży zupełnie samotnie!

Lulek podskoczył i dmuchnął na lustereczko długim wydechem, jakby chciał zdmuchnąć pyłek.

Lustereczko zamigotało i pojawił się na nim napis:

„Powiedz: LA – LO – LU, a pokażę wam drogę.”

Lila i Lulek stanęli obok siebie, szeroko otworzyli usta i powoli, wyraźnie powtórzyli:

LA – LO – LU!

Potem jeszcze raz, tym razem z szerokim uśmiechem:

LA – LO – LU!

Lustereczko potoczyło się w stronę ścieżki, a przyjaciele ruszyli za nim.

Lustereczko prowadziło ich przez las, aż dotarli na polankę, gdzie liście leżały w nieładzie.

Małe wiewiórki biegały w kółko, robiąc okrągłe usta, jakby mówiły „ooo”.

– Co się stało? – zapytała Lila, robiąc okrągłe „o” razem z nimi.

– Wiatr zrobił bałagan! – pisnęła wiewiórka. – A nasze lekkie orzeszki zniknęły pod liśćmi.

Lustereczko znów zamigotało i pokazało nowy napis:

„Ułóż liście w rządku i powiedz: LA – LE – LI – LO – LU.”

Lila i Lulek zaczęli układać liście, a przy okazji robili ćwiczenia:

– język do prawej strony,

– język do lewej strony,

– szeroki uśmiech,

– dmuchanie na liście, żeby je przesunąć.

A potem wszyscy razem powtórzyli:

LA – LE – LI – LO – LU!

Liście zadrżały, a orzeszki wyskoczyły spod nich jak małe brązowe kuleczki.

Wiewiórki zapiszczały z radości, robiąc szerokie „i-i-i”, które brzmiało jak śmiech.

Lustereczko uniosło się w powietrze i wyświetliło ostatni napis:

„Kto pomaga innym, ten zawsze lśni najjaśniej.”

Lila uśmiechnęła się szeroko, pokazując wszystkie zęby.

– To prawda. Dobro wraca – czasem szybciej, niż myślisz.